piątek, 21 listopada 2014

Rozdział Dziewiętnasty

Rano wyglądałam jak jakieś pieprzone zombie. Miałam cholernie duże cienie pod oczami i spierzchnięte wargi a na dodatek byłam nie wyspana. Całą noc trwałam w owym „letargu” i ani na chwilę nie zasnęłam tak naprawdę. Gdy tylko zamykałam oczy widziałam Justina z tą blondynką… a teraz jestem skazana na jego towarzystwo przez cały pieprzony dzień. Chociaż w sumie cieszyłam się, że nie była to żadna z dziewczyn z zespołu.
Cały czas nie docierało do mnie, jak on mógł mnie tak potraktować. Dobrze wiedział, że mam pieprzone problemy ze sobą i że zdrada zabolałaby mnie bardziej niż inną dziewczynę… mógł chociaż najpierw ze mną zerwać, a dopiero posuwać inne laski. Może wtedy bolałoby chociaż trochę mniej.
Ubrałam się nie wykazując przy tym żadnych emocji i wcale nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się że założyłam bluzkę na tyłek, lub zapomniała jakiejś ważnej części garderoby. Wciąż trwając w jakimś dziwnym odrętwieniu umyłam się, umalowałam i uczesałam, a efekt końcowy był na tyle dobry, że aż się zdziwiłam. Prawie wcale nie było widać, że większość nocy po prostu przeryczałam w poduszkę i nie zmrużyłam oka.
Wmawiając sobie po raz setny tego ranka, że  m u s z ę iść na trening bo to moja pieprzona praca, wzięłam butelkę z wodą i wyszłam z pokoju. Nie poszłam na śniadanie chcąc zminimalizować możliwość spotkania pewnej osoby, chociaż doskonale zdawałam sobie sprawę, że Justin będzie na próbie. Albo myślałam, że zdawałam sobie z tego sprawę.
Będąc już na sali treningowej i stojąc przed znajomym lustrem dałam sobie spokój z szukaniem odpowiedniej płyty i po prostu zrobiłam rozgrzewkę do jednej z piosenek Katy Perry. Kątem oka zarejestrowałam, jak do sali wchodzi coraz więcej osób i wyłączyłam iPhone’a, gdy zorientowałam się, że to niegrzecznie siedzieć w słuchawkach w towarzystwie.
- Cześć wszystkim – powiedziałam zachrypniętym od nieużywania (przecież wcale nie od płaczu!) głosem.
- Hej, Nickey – usłyszałam prawie chóralne powitanie. Lekko się uśmiechnęłam.
- Czemu nie było ci na śniadaniu? – zapytał Will.
- Jadłam wcześniej – wymyśliłam na poczekaniu. Will albo mi uwierzył, albo coś w mojej twarzy powstrzymało go przed zadawaniem pytań. Albo jedno i drugie.
Ktoś włączył muzykę i przymknęłam oczy, czując jak głos Justina płynący z głośników wbija raz za razem nóż w moje serce. If I was your boyfriend
Cholera jasna, jak to brzmi… a najgorsze jest to, że wszystko to pieprzona prawda.
Odwróciłam się, chcąc opanować uczucia, które nieproszenie wpełzały na moją twarz i prawie mi się udało, gdy drzwi do pomieszczenia otworzyły się, a do środka wszedł Scooter w towarzystwie Justina.
Chłopak wyglądał jeszcze gorzej niż ja. Miał na sobie tylko pomięty biały podkoszulek który wyglądał jakby w nim spał i szare dresy oraz niebieskie air maxy. Był strasznie blady, włosy miał w nieładzie a pod oczami ciemne cienie. Wyglądał, jakby też nie zmrużył oka zeszłej nocy.
I wiecie co? Miałam to gdzieś.  Albo przynajmniej chciałam mieć to gdzieś.
- Dobra, młodzieży, zabieramy się do pracy! – krzyknął Scooter od progu. Posłusznie ustawiłam się na swoim miejscu, nie patrząc w stronę Justina.
- Nickey – usłyszałam ten głos. Ostentacyjnie się odwróciłam – Nickey, do cholery! – krzyknął.
- Czego, Bieber? – odwróciłam się do niego, chociaż racjonalna część mojego umysłu błagała, bym tego nie robiła. Dokładnie wiedziałam, jak działa na mnie jego spojrzenie.
Chłopak chyba lekko zaskoczony moim tonem zatrzymał się w pół kroku i zamknął usta, jednak po chwili odzyskał rezon i spojrzał na mnie smutnymi oczami. Pewnie spodziewał się takiej reakcji, znał mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że na pewno nie będę ryczeć i udawać wielce skrzywdzonej przed przyjaciółmi, by tylko usłyszeć nieszczerze w większości przypadków słowa otuchy.
- Daj mi chociaż szansę porozmawiać, przeprosić… - powiedział cicho patrząc w podłogę i mnąc między palcami kawałek koszulki.
- Przeprosić? – zaśmiałam się drwiąco – przeprosić? Wyobraź sobie Bieber, że nie zawsze przeprosiny starczą. Nawet od ciebie.
Cala grupa patrzyła na nas z zainteresowaniem, jednak ani ja, ani Justin nie zwracaliśmy na nich uwagi. Aż czułam, jak od ich strony bije zainteresowanie.
Justin chce przeprosić Nickey?
Chłopak tym razem już wcale nie wyglądał na zaskoczonego moją odpowiedzią. Spojrzał na mnie smutnymi oczami i bezradnym gestem przeczesał już i tak splątane włosy.
- Nickey, proszę – powtórzył błagalnie.
Modliłam się, żeby z moich oczu nie pociekły łzy, lub żebym nie zrobiła czegoś równie głupiego. Na przykład, żebym nie rzuciła mu się na szyję czy coś. Kompletnie nie wiedziałam, do czego w tamtej chwili było zdolne moje ciało oraz mniej racjonalna część umysłu.
- Nie odzywaj się do mnie, Bieber, bo nie wytrzymam – powiedziałam zimno i odwróciłam się do niego plecami. Z ust chłopaka uleciało zirytowane westchnięcie, co mnie tylko wkurzyło.
Jakim pieprzonym prawem on czuje się zirytowany?! To tylko i wyłącznie jego wina, że tak się zachowuję.
Scooter cały czas patrzył na nas nieodgadnionym wzrokiem. Jestem pewna, że wiedział o co się wściekam.
- Sorry, Scooter – mruknęłam do niego. Mężczyzna podniósł ręce w obronnym geście, dając mi znak, że doskonale rozumie powód mojej irytacji. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
W pomieszczeniu panowało nienaturalne milczenie. Justin widocznie miał gdzieś to, co do niego mówiłam, bo od razu gdy się odwróciłam, poczułam jego obecność za plecami.
- Czego, kurwa? – warknęłam, zła na siebie i na łzy cisnące mi się do oczu – nie możesz dać mi spokoju? – powiedziałam w jego stronę, patrząc mu prosto w oczy, chcąc żeby poczuł się tak jak ja wczoraj wieczorem. Chłopak zacisnął szczękę, jednak nic nie mówił – powiedziałam wyraźnie, że nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Chociaż tobie nie robi żadnej różnicy, czy chcę czy nie, prawda? – z każdym słowem wręcz czułam, jak chłopak cierpi, jednak mnie to nie obeszło. Moje słowa nie raniły go ani w jednej setnej tak, jak to co zrobił zraniło mnie – i tak zawsze znajdziesz sobie jakieś zastępstwo, więc nie rozumiem, czego chcesz ode mnie.
Bieber już otwierał usta, jednak nagle wtrącił się Jason. Nikt z zebranych (może oprócz Scootera) nie wiedział o co chodzi, a Jason po prostu nie chciał dopuścić do kłótni, w jego mniemaniu zmieniając temat. Cóż, wybrał najgorszy z możliwych momentów. I tekstów.
- Ej, Biebs – powiedział donośnym głosem – a jak tam ta blondynka, którą wczoraj zaliczyłeś?
Justin jeszcze mocniej zacisnął szczękę i robiąc krok do tyłu opuścił głowę, a dla mnie było tego już za wiele. Nie powstrzymując łez mruknęłam niewyraźnie przeprosiny do Scootera i wyminąwszy wszystkich wyszłam z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Pieprzony Justin, pieprzony Jason, pieprzone kurwa wszystko.
Na ciemnym korytarzu od razu osunęłam się po ścianie kucając i chowając twarz w dłoniach. Moim ciałem wstrząsał niekontrolowany szloch, a ja ciągle zadawałam sobie jedno i to samo pytanie. „Nickey, dlaczego znowu płaczesz przez tego idiotę?”
Nie wiem, jak długo tak siedziałam, jednak po chwili usłyszałam kroki obok siebie. Mając ogromną nadzieję, że to nie Bieber podniosłam wzrok i chciałam się uśmiechnąć, widząc Scootera. Co nie powinno być większy zaskoczeniem, zamiast uśmiechu wyszedł mi grymas.
- Nienawidzę go – powiedziałam zamiast tego łamiącym się głosem.
Mężczyzna ukląkł i rozłożył ramiona, w które po chwili wpadłam, szukając pocieszenia.
- Oh, kochanie – mruknął, gładząc mnie po włosach – myślę, że jest zupełnie inaczej i to dlatego tak boli.
Zaszlochałam jeszcze głośniej. Miał rację.
- Nickey – powiedział po chwili Scooter, nie przestając mnie do siebie przytulać – ja naprawdę rozumiem, w jakiej jesteś sytuacji i że Bieber to pieprzony skurwiel, ale ten pieprzony skurwiel bądź co bądź jest naszym pracodawcą, więc…
Momentalnie podniosłam się z klęczek, doskonale rozumiejąc, o co chodzi Scooterowi. Podpisałam przecież kontrakt, prawda? No i mimo wszystko nie chcę, żeby Justin spieprzył coś tak ważnego dla niego przeze mnie.
- Jasne, Scooter – powiedziałam, otrzepując spodnie z kurzu – skoczę tylko do łazienki się ogarnąć i wracam na próbę, okej? Obiecuję, nie dam mu się już sprowokować.
Braun popatrzył na mnie niepewnie, nie wiedząc, czy może mi zaufać na tyle, by wiedzieć, ze wrócę na trening. W końcu chyba jednak doszedł do sobie tylko znanych wniosków i gestem wskazał mi, bym poszła do toalety, a sam odwrócił się i bez słowa wrócił na trening.
Przysięgam, tego człowieka nie da się rozgryźć.
Uporałam się ze śladami po łzach w mniej niż pięć minut i powtarzając w głowie jak mantrę „nie dam mu się sprowokować” wróciłam na scenę.
Scooter siedział na brzegu podestu śmiesznie wymachując nogami a obok niego w tej samej pozycji tkwił Justin, wyglądając na zupełnie nie zainteresowanego tym, co mówił do niego menager. Kate i Will obdarzyli mnie zaciekawionym spojrzeniem, gdy tylko mnie zobaczyli, jednak coś w wyrazie mojej twarzy powstrzymało ich od zadawania pytań. I dobrze- ostatnim, na co miałam ochotę było tłumaczenie się przyjaciołom, dlaczego mam tak zły humor.
- Jestem już, Scooter – powiedziałam donośnym głosem.
Braun i Bieber zręcznie podnieśli się ze swoich miejsc i ruszyli w naszą stronę. Zbierając się na odwagę podeszłam do Justina na tyle blisko, żeby tylko on mógł usłyszeć to, co chciałam mu powiedzieć.

- Nie zrezygnuję z pracy tylko dlatego, że wiem, jak ten koncert jest dla ciebie ważny, a mimo wszystko nie chcę żebyś to spieprzył przeze mnie – wyszeptałam, patrząc mu w oczy po czym nie czekając na odpowiedź odwróciłam się na pięcie i ustawiłam na swoim miejscu.
______________________________________________________________
Proszę bardzo :)
i dziękuję za wszystkie komentarze! ilysm xx

19 komentarzy:

  1. O JA CIEŻ PIEPRZEŻ XDDDD
    oemdżi
    Dobrze robisz Wercia, dobrze
    pieprzony Bibuś
    Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA CIĄG DALSZY!!
    Twoja Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  2. O jezu! Jaki rozdzial! Jestem tylko ciekawa jak onon niby jej to chcial wytlumaczyc!? Echhh ale sie wkurzylam! A Nickey jest taka kochana, tak mi jej szkoda! Jejku Skarbie kocham tego bloga! Tak bardzo Ci dziekuje! Z niecierpliwoscia czekam na nastepny! Mam nadzieje, ze jakos wytrwam haha, ale no kslsidijdjdjdlsihjkdhdlsjslsh dzisiaj to mnie po prostu rozwalilas tym rozdzialem! Jeszcze raz bardzo bardzo bardzo Ci dziekuje! Pozdrawiam/ V.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma na coś takiego wytłumaczenia, dlaczego on to w ogóle zrobił bo nie rozumiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział. Czekam na dalsze rozwinięcie akcji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. jaki genialny ten rozdział! <3
    kurcze, mam dylemat co o tym wszystkim myśleć :( bo z jednej strony szkoda mi Nickey i uważam, że Justin zachował się jak pieprzony chuj.. ale z drugiej - tak bardzo mi przykro, że to co było między nimi się zepsuło :( i mam nadzieję, że jakoś da się to naprawić. :3
    dlatego czekam na kolejny rozdział - i mam nadzieję, że pojawi się w miarę szybko, bo chyba umrę ze zniecierpliwienia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczny dylemat xD

      Usuń
  6. Ale dlaczego Justin w ogóle wziął do siebie tą głupią, pustą blondynę?! Nie rozumiem! Miało być tak pięknie :c ech... szkoda trochę, że tak się potoczyło :/ mam nadzieję, jednak że wszystko sobie jakoś wytłumaczą i będzie happy end na koniec :) do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O niee... O niee... Jestem teraz wściekła bo nie wiem co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie jak Justin może się tak zachowywać. W ogóle rozdział cudowny ja już chce następny ;***

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś mi się wydaje że oni tak szybko się nie pogodzą...

    OdpowiedzUsuń
  10. Smuteczeg nie moge sie doczekac następnego ;(( ;((

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak on mnie wkurza! No do cholery! CO.ZA.DUPEK.!.!.!
    Biedna Nickey :c
    Mimo wszystko mam nadzieję, że Justin NAPRAWDĘ ma jakieś usprawiedliwienie....chociaż: 'byłem na haju', 'byłem pijany', 'jestem chory psychicznie',czy nawet 'mam rozdwojenie jaźni, myślałem że ta blondyna to ty!'
    błaaaagam, niech to nie będzie jego wina! :((( nie no dobra to tak czy siak jest jego wina... ale ja chce zeby oni byli razem!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak strasznie kocham! <3
    A Justin to dupek -,- proszę niech Nickey znajdzie sobie lepszego (i Justin będzie zazdrosny xD) !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mniej więcej możemy się spodziewać nowego? ;>

      Usuń
  13. Justin idiota -.- czekam na kolejny <3 mam nadzieje ze sie to wyjaśni xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe jak się wytłumaczą potem prZed resztą pacZki ;P
    Czekam na nn :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. KOCHAM <3 UWIELBIAM <3 UBÓSTWIAM <3

    OdpowiedzUsuń